Grupa V 3/4 latki Żabki
Kącik dla rodzica
Ekran w małych rączkach – szansa czy zagrożenie?
Powszechność łatwych w obsłudze urządzeń mobilnych wyposażonych w ekrany dotykowe sprawiła, że z nowych technologii korzystają coraz młodsze dzieci. Jak to wpływa na ich rozwój i co mogą zrobić rodzice, by uniknąć negatywnych skutków zbyt wczesnego kontaktu
Według badania „Brzdąc w sieci” – przeprowadzonego przez Akademię Pedagogiki Specjalnej w Warszawie wśród rodziców najmłodszych dzieci – już ponad połowa (54%) maluchów w wieku od 0 do 6 lat korzysta z urządzeń mobilnych, takich jak smartfon, tablet czy laptop. Średni wiek inicjacji używania tego rodzaju urządzeń wynosi 2 lata i 2 miesiące (Rowicka, Bujalski, 2020).
Na korzystanie z narzędzi mobilnych pozwala aż 75% rodziców dzieci w wieku 5–6 lat i 50% rodziców 3- i 4-latków. Smartfonów używa co trzeci dwulatek i co dziesiąte dziecko przed pierwszym rokiem życia (12%). Średni czas, jaki dzieci spędzają przed ekranem, wynosi 1 godzinę i 15 minut.
Dotyczy to także maluchów, które nie ukończyły jeszcze pierwszego roku życia (!). Szczególnie niepokoi fakt, że duża grupa dzieci (75%) używa urządzeń z otwartym dostępem do internetu.
Większość (88%) najmłodszych użytkowników sieci korzysta wyłącznie z aplikacji lub stron adresowanych do dzieci (filmy, bajki, gry, kolorowanki itp.), ale aż co dziesiąte dziecko ma dostęp także do treści, które nie są dla niego przeznaczone.
Elektroniczna niania
Nowoczesne smartfony czy tablety to sprzęty, których mogą (choć nie powinny) samodzielnie używać nawet dzieci nie potrafiące jeszcze czytać i pisać, a często nawet mówić.
Wyposażone w dotykowe ekrany, łatwe w obsłudze sprawiają, że całkiem spora grupa maluchów nie potrzebuje do tego pomocy rodziców i opiekunów, zwykle niezbędnej przy obsłudze laptopów czy komputerów.
W świecie zdominowanym przez technologię urządzenia ekranowe coraz częściej zastępują rodzica, pełniąc rolę „elektronicznej niani”. Towarzyszą najmłodszym prawie w każdej sytuacji życia codziennego – podczas posiłków, podróży samochodem, a nawet czynności higienicznych.
Rodzice udostępniają je dzieciom, gdy są zmęczeni, muszą zrobić coś innego, a także gdy po prostu nie mają pomysłu na spędzanie czasu z dzieckiem. Według wspomnianego już badania „Brzdąc w sieci” do takich praktyk przyznaje się od 75 do 90% polskich rodziców.
Co szczególnie niepokojące: niemal dwie trzecie rodziców daje swoim pociechom urządzenia cyfrowe jako nagrodę lub pocieszenie, gdy płaczą i marudzą, nieświadomie ucząc dzieci regulowania emocji za pomocą technologii.
Ekran nie wystarczy
Korzystanie z urządzeń cyfrowych może stymulować rozwój psychospołeczny dziecka
i przyczyniać się do poprawy zdolności poznawczych, językowych i społecznych, o ile używane aplikacje i programy są dobrze zaprojektowane i dobrane do wieku.Dobrej jakości programy mogą wzbogacać wiedzę o świecie, prezentować pozytywne wzorce, ucząc dzieci ważnych wartości społecznych i kształtując właściwe postawy.
Animowani bohaterowie gier i kreskówek często stają się dla dzieci wzorem do naśladowania: ułatwiają im wdrożenie się do pożądanych, np. prozdrowotnych zachowań i czynności.
Niestety, zbyt wczesny i zbyt intensywny dostęp do technologii może mieć także negatywne skutki dla rozwoju małych dzieci, a technologia nie zastąpi kontaktu z żywym człowiekiem.
Do prawidłowego rozwoju małe dzieci potrzebują częstych i bezpośrednich interakcji z prawdziwymi osobami – rodzicami, rodzeństwem, członkami bliższej i dalszej rodziny. Tylko w takich relacjach mogą nauczyć się budować relacje z innymi, komunikować się, rozwijać empatię.
Tych umiejętności nie są w stanie opanować przed monitorem.
Zbyt duża ilość czasu z mediami, ograniczenie aktywności w realnym świecie mogą wiązać się także z niepożądanymi skutkami zdrowotnymi – wadami postawy, problemami ze wzrokiem czy nadwagą i otyłością. Ekspozycja na emitowane przez ekrany niebieskie światło może prowadzić do zaburzenia rytmu dobowego i jakości snu.
Ograniczenie aktywności ruchowej dziecka do wodzenia palcem po ekranie stanowi realne zagrożenie dla rozwoju jego sprawności manualnej, a wpatrywanie się w płaski ekran może powodować problemy z widzeniem przestrzennym.
Aby rozwój tych ważnych funkcji przebiegał prawidłowo, dziecko potrzebuje eksplorowania fizycznego otoczenia i doświadczania świata wszystkimi zmysłami.
Musi dotykać przedmiotów, przesuwać je w przestrzeni, oglądać z różnych stron, czuć. Z tego względu urządzenia ekranowe nie są skutecznym narzędziem edukacyjnym dla najmłodszych.
Badania wskazują, że dzieci do 2 roku życia dużo gorzej uczą się z telewizji i materiałów wideo niż „na żywo”.
Znacznie lepiej i szybciej uczą się od osoby, która jest z nimi w bezpośredniej interakcji „twarzą w twarz”, niż od postaci widzianej na ekranie urządzenia, nawet jeśli osoby te wykonują dokładnie te same czynności.
Kora mózgowa u najmłodszych dzieci znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, a struktury odpowiedzialne za regulację emocji i krytyczne myślenie nie są jeszcze w pełni dojrzałe.
Sprawia to, że dzieci są mało krytyczne wobec tego, co widzą na ekranie, nie odróżniają fikcji od rzeczywistości i nie zawsze są w stanie przetworzyć oraz opanować emocje, których doświadczają podczas oglądania materiałów wywołujących silne wrażenia, np. zawierających sceny przemocy czy budzących lęk.
Higiena cyfrowa od najmłodszych lat
Raczej nie uda nam się całkowicie wyeliminować nowych technologii z życia naszych dzieci, ale możemy zadbać o to, aby korzystanie z nich było bezpieczne i nie zagrażało prawidłowemu rozwojowi najmłodszych.
Zgodnie z zaleceniami ekspertów Amerykańskiej Akademii Pediatrii (AAP) i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) małe dzieci powinny spędzać jak najmniej czasu przed ekranem.
Dorośli – rodzice, dziadkowie, opiekunowie nie powinni udostępniać urządzeń ekranowych dzieciom do 18 miesiąca życia. W przypadku starszych – od 2 do 5 lat – czas przed ekranem nie powinien przekraczać jednej godziny dziennie.
Najlepiej, aby maluchy korzystały z mediów w towarzystwie rodzica lub innej osoby dorosłej.
Równie ważne jest dbanie o równowagę pomiędzy światem cyfrowym a rzeczywistym.
Priorytetem powinno być zapewnienie dzieciom czasu przeznaczonego na aktywność fizyczną, gry i zabawy ruchowe oraz odpowiedniej do wieku ilości snu. Zdecydowanie unikać należy korzystania z urządzeń elektronicznych na co najmniej godzinę przed snem, a najlepiej usunąć je na noc z sypialni dziecka.
Warto także ustalić z dziećmi czas wolny od mediów, taki jak wspólny posiłek lub jazda samochodem, a także wolne od multimediów miejsca w domu. Dorośli powinni udostępniać dzieciom wyłącznie sprawdzone, wysokiej jakości i dostosowane do wieku treści i serwisy przeznaczone dla najmłodszych.
Wybierając produkty cyfrowe, np. gry dla przedszkolaków, dobrze jest korzystać z systemów ratingowych określających dla jakiej grupy wiekowej przeznaczony jest dany produkt. Jeśli pozwalamy dzieciom korzystać z mediów, unikajmy nieinteraktywnych narzędzi opartych wyłącznie na biernym odbiorze treści, np. oglądaniu bajek, filmów.
Wybierajmy raczej programy edukacyjne, które stymulują rozwój dziecka, wspierają uczenie się i zawierają zadania (np. gry) wymagające aktywności ruchowej oraz eksplorowania rzeczywistego otoczenia fizycznego (np. dokumentowania przyrody).
Pamiętajmy również o tym, aby sprzęt udostępniany dzieciom był należycie zabezpieczony.
Standardem powinno być korzystanie z programów filtrujących treści, programów antywirusowych, stosowanie odpowiednie ustawienia prywatności i zabezpieczanie dostępu do urządzeń bezpiecznym hasłem.
W przypadku najmłodszych dzieci instalujmy na urządzeniach, z których korzystają, narzędzia ochrony rodzicielskiej. Pozwolą one na monitorowanie aktywności dziecka czy wybranie stron internetowych i aplikacji, do których nie powinno ono mieć dostępu, np. zawierających niebezpieczne lub nieodpowiednie dla jego wieku treści.
Tekst powstał na potrzeby publikacji “O cyfrowej higienie” przygotowanej przez zespół Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej NASK.
Tematy powiązane
Źródła
Rowicka M., Bujalski M., (2020), Raport z badania „Brzdąc w sieci – zjawisko korzystania z urządzeń mobilnych przez dzieci w wieku 0–6 lat”, Warszawa: Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, [online, dostęp dn. 27.11.2024].
Amerykańska Akademia Pediatrii, (2016), Media and Young Minds, „Pediatrics”, vol. 138(5) [online, dostęp dn. 27.11.2024].
World Health Organization, (2019), Guidelines on physical activity, sedentary behaviour and sleep for children under 5 years of age, Geneva: World Health Organization [online, dostęp dn. 27.11.2024].
Dlaczego najmłodsi nie mogą korzystać z ekranów bez ograniczeń?
Współczesnym dzieciom od najmłodszych lat towarzyszą urządzenia ekranowe w najróżniejszych postaciach. Używanie tableta czy smartfona przez dzieci w wieku przedszkolnym już nikogo nie dziwi. Bajka włączana w poczekalni u lekarza, ekran w rękach podczas długiej podróży samochodem – to już normalny widok. Bywają jeszcze większe „cuda” – nocnik z wbudowanym miejscem na tablet czy zabawki tak naszpikowane elektroniką, że zajmują całe miejsce dziecięcej kreatywności. O nudzie nie wspominając, bo na nudę przestrzeni już nie ma.
Coraz częściej o skutkach zbyt wczesnego i niewłaściwego korzystania z urządzeń ekranowych mówią rodzice – trudno im z nadpobudliwością wynikającą z nadmiaru bodźców, brakiem chęci na inne aktywności oraz reakcjami agresywnymi na próby kończenia grania czy oglądania bajki. Jest to problem dotykający całą rodzinę. Często negatywnie wpływa na codzienne funkcjonowanie.
Nadużywanie urządzeń ekranowych przez małe dzieci (do 6 roku życia) jest również bezpośrednim zagrożeniem dla ich rozwoju zarówno na poziomie emocjonalnym, społecznym i poznawczym (stanowisko WHO, Amerykańskiej Akademii Pediatrii oraz psychologów i terapeutów).Nadmiarowe korzystanie ze smartfona i tableta przyczynia się do szeregu różnych problemów, m.in.: problemów ze snem, koncentracją uwagi, czy prawidłową postawą ciała.
Niewłaściwe korzystanie z urządzeń cyfrowych przez dzieci najmłodsze (0 -6 rż) może również zaburzać ich rozwój emocjonalny. Małe dzieci naturalnie reagują emocjonalnie na różne sytuacje: krzyczą, tupią, płaczą. Dawanie im w takiej sytuacji tableta czy smartfona jako „załagodzenia sytuacji” nie uczy ich, jak w sposób konstruktywny uporać się ze stresem, czy trudnymi emocjami. Odbiera możliwość trenowania własnych kompetencji emocjonalnych. A żadne urządzenie nie powinno służyć do regulowania emocji – od tego są bezpieczni dorośli (mama, tata, babcia itp.).
Więc tak – świat uległ zmianie i żyjemy w czasach ogromnego postępu technologicznego i co za tym idzie ogromnej ilości ogólnodostępnych migających ekranów. To jest fakt i jednocześnie wyzwanie dla rodziców. Nie chodzi przecież o to, żeby teraz całą tą technologie usunąć, bo jest dla naszych dzieci niebezpieczna. Patrząc obiektywnie przynosi nam także wiele pożytku, a w ograniczonych ilościach i przy spełnieniu kilku warunków korzystanie z ekranów nie jest dla najmłodszych szkodliwe.I tu pojawia się najważniejsze pytanie: JAK Z URZĄDZEŃ EKRANOWYCH MAJĄ KORZYSTAĆ NAJMŁODSI, ŻEBY BYŁO BEZPIECZNIE?
- !Po pierwsze (i najważniejsze): Najmłodsi nie mogą korzystać z ekranów bez ograniczeń Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) rekomenduje, aby dzieci do 2 rż W OGÓLE nie spędzały czasu przed ekranami.
- Dzieci 3 – 5 r. – maksymalnie godzinę dziennie
- Dzieci po ukończeniu 6 r ż – maksymalnie 2 godziny dziennie
- !Po drugie: Nie korzystamy z ekranów przed snem. Mózg człowieka (i dużego i małego) potrzebuje odpoczynku od bodźców – 2 godziny przed snem to czas, który powinien służyć wyciszeniu
- !Po trzecie: Czas posiłków = czas bez technologii. W trosce o dobre nawyki żywieniowe – świadome jedzenie, kontrolowanie uczucia sytości/głodu na czas spożywania posiłków powinniśmy odłożyć wszelkie urządzenia ekranowe
- !Po czwarte: Nie stosuj urządzeń typu tablet i smartfon jako kary/nagrody. Stosowanie tableta, czy smartfona jako kary i nagrody wzmacnia atrakcyjność tych urządzeń i zwiększa chęć dzieci na ich posiadanie.
- !Po piąte: Wybieraj odpowiednie dla wieku dziecka treści i kiedy to możliwe towarzysz maluchowi przed ekranem. Nie każda bajka, czy gra jest odpowiednia dla naszego malucha. Warto patrzeć na oznaczenia kategorii wiekowej (np. PEGI) i samemu obejrzeć/zagrać przed udostępnieniem dziecku. I kiedy nad tymi zasadami czuwa dostępny emocjonalnie, czuły i uważny dorosły to nie mamy się o co martwić – nasze maluchy będą bezpieczne. Więcej porad i narzędzi do radzenia sobie z wyzwaniem odnajdziesz na stronie www.odlaczsie-polaczsie.pl .
Tekst powstał w ramach kampanii społecznej „Odłącz się – Połącz się”
Autor: Karolina Józefowicz, prezes SSW
Czytajmy dzieciom bajki
Bajki czytają rodzice dzieciom, babcie wnukom, starsze rodzeństwo młodszemu. W bajkach ściera się dobro ze złem, mądrość z głupotą, szlachetność z przemocą, miłość z nienawiścią, ale zawsze zwycięża dobro, mądrość i szlachetność. Utwory dla dzieci przekazują określone prawdy moralne i sposoby postępowania. Magia ukryta w bajkach rozwija wyobraźnię i wrażliwość dziecka. Pomaga dziecku odnaleźć się w różnych sytuacjach, zrozumieć zawiłości tego świata i ludzkich charakterów.
Dzieci uwielbiają bajki, dlatego należy czytać, ale także dawać książkę do oglądania, bowiem w ten sposób zbliżamy dziecko do książki. Niech ogląda, przegląda i kartkuje. Trzeba starać się, aby miało częsty i bliski kontakt z książką. Czytanie dziecku jest sposobem na oderwanie dziecka od telewizora, komputera i telefonu. Można też chodzić razem z dzieckiem do księgarni, biblioteki, żeby samo zdecydowało o wyborze książki.
Trwająca od kilku lat akcja „Cała Polska czyta dzieciom” bardzo zbliżyła dzieci do książki, a rodziców „niejako zmusiła” do czytania dzieciom bajek. Starajmy się czytać jak aktorzy, a nasze dzieci będą w przyszłości nie tylko czytać, ale czytać chętnie i pięknie.
Jim Trelease, autor Podręcznika głośnego czytania, stwierdził że „Naród, który mało czyta, mało wie”
Dbajmy o to, aby czytanie stało się priorytetem w każdym domu i w przedszkolu.Emocje – nasz pierwszy język
Dlaczego są ważne ?
Jak wspierać rozwój intelegencji emocjonalnej od najmłodszych lat
Każdy z nas rodzi się z emocjami, jednak nie dostajemy do nich instrukcji obsługi. Przeżywamy je od samego początku, ale nie wiemy, co to jest, co się z nami wówczas dzieje i jak sobie z nimi radzić. Dlatego niezbędna jest rodzicielska psychoedukacja w tym obszarze. Pierwszym krokiem jest nazywanie emocji, ponieważ maluchy nie wiedzą, że radość to radość, smutek to smutek, a złość to złość. Potrzebują się tego nauczyć. Kiedy mówimy głośno o tym, co widzimy lub co podejrzewamy, że dziecko czuje w danym momencie, ono łączy to ze swoim stanem. Następnie, po dziesiątkach (a czasami setkach) powtórzeń takich komunikatów, jest ono w stanie już samo rozpoznawać oraz nazywać swoje emocje. Kiedy emocje stają się trudne – jak je wyrażać?
Kolejnym etapem rozwoju emocjonalnego jest nauka właściwego wyrażania tego, co przeżywamy – tak, aby
nie krzywdzić innych ani nie niszczyć przedmiotów w przestrzeni wokół siebie. Małe dzieci są niedojrzałe, impulsywne, działają na zasadzie „akcja – reakcja”, a w dodatku nie są jeszcze wyposażone w mechanizmy radze-
nia sobie z emocjami. Naszą dorosłą rolą jest zapakować ich plecak strategii w te realnie wspierające i bezpieczne
dla otoczenia. Jeśli tego nie zrobimy, nasze pociechy będą próbować działać po omacku i po swojemu, a to najczę-
ściej wiąże się z różnego rodzaju agresją oraz krzywdą. Emocje jako komunikat – o czym nam mówi.Dlaczego emocje są tak ważne? Dlaczego dziś aż tyle się o nich mówi? Bo one były, są i będą nieodłącznym elementem naszego życia. Nie da się sprawić, by zniknęły. Nie da się ich nie przeżywać. Nie da się też wybrać przeżywania tylko tych pozytywnych, choć te również – być może ku zaskoczeniu wielu – trzeba oswoić i nauczyć się je odczuwać oraz dobrze wyrażać. Emocje dostajemy w pakiecie wraz z narodzinami. Będą one nam towarzyszyć przez całe życie.
Dlatego właśnie warto się z nimi zaprzyjaźnić, a im wcześniej to zrobimy, tym naszym dzieciakom będzie
zwyczajnie lżej w codziennym funkcjonowaniu, szczególnie w kontaktach z innymi.Zapamiętaj - i działaj !
- Złośc jest emocją podstawową - pozwól dziecku ją czuć i przeżywać.
- Nie nazywaj złośco " złą" i unikaj określeń wyrażających cechy, takich jak "Jestem zła". Opowiadaj o niej jako
o być może trudnej, mocnej i intensywnej, a przede wszystkim odczuwalnej.- Oddziel emocję od zachowania - naucz dziecko, że ma prawo wyrażać złość, ale nie wolno mu krzywdzić w jej efekcie innych ( w tym siebie samego).
- Wspieraj dziecięcą regulację emocjonalną - proponuj małemu człowiekowi sposoby na przeżywanie złości, zarządzanie nią, obniżanie jej natężenia, takie jak techniki oddechowe, tupanie, progresywne napinanie
i rozliźnianie mięśni, opowiedzenie o złości lub przedstawienie jej za pomocą sztuki.- Zawsze uprawomocniaj emocje, a więc powiedz do swojego dziecka : widzę, że czujesz złość, to musi być dla ciebie ważne.
- Nigdy nie oceniaj ani nie umniejszaj dziecięcych odczuć, nawet jeśli Tobie osobiście powód wydaje się dość błachy.
- Szukaj źródła tej emocji. Pod nią często kryją się inne uczucia, co przypomina górę lodową. Złość - wyrażana bardzo różnie - stanowi jedynie jej wierzchołek. Jej bazą może być szereg innych odczuć i przekonań.
- Bądź modelem i pokaż, że Ty też czujesz złość i potrafisz ją wyrazić w sposób społecznie akceptowany.
Bliżej przedszkola
-



Leżakowanie- koszmar dzieci czy rodziców?
dr Zuzanna Jastrzębska-Krajewska
Utarło się przekonanie, że leżakowanie to tortury dla dzieci… Wielu dorosłych tak kojarzy moment relaksacji z własnego dzieciństwa. Są też i tacy rodzice, którzy uważają, że poobiednia drzemka jest dla ich pociech niewskazana, bo wieczorem trudniej „zagonić” malucha do spania. Po co zatem przedszkolakom relaks w ciągu dnia? Jak wyjaśnić rodzicom, że leżakowanie jest dla dzieci korzystne?
Jestem zdania, że nauczyciele wychowania przedszkolnego mają za zadanie nie tylko sprawować funkcję edukacyjną, opiekuńczą i wychowawczą wobec przedszkolaków, ale powinni być również drogowskazem rodziców w procesach dotyczących rozwoju dzieci. Pedagogika małego dziecka oraz związana z nią nieodłącznie psychologia rozwojowa składają się z niebywale ważnych wskaźników, które pomagają zrozumieć funkcjonowanie dzieci, a co za tym idzie, wspierać je w zdobywaniu kompetencji, rozwijaniu ich, a także holistycznym rozwoju.
Postanowiłam więc podzielić się wiedzą, którą warto popularyzować odnośnie do leżakowania, coraz bardziej budzącego znaki zapytania wśród rodziców. Wielu z nich obawia się, że jeśli dziecko w ciągu dnia będzie miało wypoczynek i drzemkę w przedszkolu, to w domu dłużej nie będzie mogło zasnąć, co zaburzy rytm dnia. To stereotypowe myślenie. Tak naprawdę układ nerwowy małego człowieka potrzebuje odpoczynku w ciągu dnia. Dlaczego? Wyjaśniam poniżej.
Zanim ocenisz leżakowanie przedszkolaków
Warto przypomnieć na wstępie, że sala przedszkolna i dom to dwa inaczej funkcjonujące miejsca. W sali przedszkolnej panuje inna akustyka, co ma duże znaczenie dla funkcjonowania zmysłu słuchu. Tutaj znajduje się też znacznie więcej osób, co siłą rzeczy niesie większy hałas i ekspozycję na niego. Wszyscy doskonale wiemy, jaki hałas potrafi zrobić jedno dziecko. Łatwo sobie wyobrazić, jaki gwar jest w sali, w której znajduje się 25 przedszkolaków. Nawet jeśli każdy z nich mówi umiarkowanym tonem, to ilość bodźców odbieranych przez słuch dzieci jest ogromna. Czy możliwa jest zatem efektywna praca mózgu w takich warunkach przez cały dzień?
Dzieci się bawią, komuś coś spadnie, ktoś śpiewa, ktoś chce poskakać, ktoś udaje motorówkę, a jeszcze ktoś opowiada historię… W sali przedszkolnej dzieci prawidłowo się rozwijających trwająca dłuższą chwilę cisza jest nienaturalna.
Nauczyciel zna wiele sposobów, żeby dzieci wyciszać, stosuje odpowiednie sygnały dźwiękowe, zabawy wyciszające, ale nienaturalne jest całkowite wyciszenie przedszkolaków na dłuższy czas, jeśli rozwijają się prawidłowo. Trzeba też pamiętać, że wiele dzieci przychodzi do przedszkola już o 7:00 (a nawet wcześniej), bo tego wymaga praca ich rodziców. Charakterystyką funkcjonowania małych dzieci jest to, że intensywnie się bawią, po czym muszą naładować baterie. Około południa większość dzieci jest na nogach 5–7 godzin, a do czasu odbioru zostaje kolejnych kilka godzin.
Leżakowanie – potrzeba dzieci czy wygoda nauczycieli?
Każdy rodzic wie, z jakim wysiłkiem się wiąże wieczorne układanie do snu jednego czy dwójki dzieci, a co dopiero całej grupy. Nauczyciele często zmieniają się w porze drzemki, sami nie kładą się z dziećmi, tylko chodzą od leżaka do leżaka, żeby pogłaskać maluchy, które mają problem z zaśnięciem, pomagają w toalecie tym, które się budzą itd. A więc jest to czas intensywnej pracy. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że trudniejszej niż w trakcie zabaw swobodnych, które można byłoby zorganizować zamiast leżakowania. Odpoczynek w ciągu dnia w przedszkolu został stworzony w odpowiedzi na potrzeby dzieci, z myślą o ich intensywnie rozwijającym się układzie nerwowym. Zorganizowanie relaksu dla grupy 25 dzieci to żadna wygoda dla nauczycieli.
Integracja sensoryczna a leżakowanie
Dużą uwagę w dzisiejszych czasach przykładamy do rozwoju integracji sensorycznej. Układ nerwowy, który w okresie wychowania przedszkolnego rozwija się niezwykle szybko, w grupie przedszkolnej jest wspierany wszechstronnie. Jednak nie da się ukryć, że relaks w ciągu dnia, a więc czas wyciszenia, pozwala mu się zregenerować i nie dopuścić do przeciążenia, które często skutkuje trudnymi zachowaniami. Długotrwałe i częste przeciążenia są nierzadko podstawą do pojawienia się kłopotów z integracją sensoryczną, koncentracją uwagi, przebodźcowaniem (nadwrażliwością lub podwrażliwością na bodźce), gorszym zasypianiem wieczorem…
Czas relaksacji jest poobiednim czasem siesty, momentem, kiedy w sali jest mniej bodźców wzrokowych i słuchowych. Tego potrzebuje intensywnie rozwijający się układ nerwowy. Ale po co leżak? Leżak, który być może wielu osobom źle się kojarzy, to przestrzeń danego dziecka, dużo bardziej higieniczna niż przestrzeń na dywanie na wspólnym kocu.
Obecnie leżakowanie często nazywane jest relaksacją lub bajkowaniem – zasłyszane od Agnieszki Czeglik. Dzieci wcale nie muszą w tym czasie spać, choć większość z nich zasypia w mgnieniu oka. Maluchy mogą po prostu poleżeć, posiedzieć na swoim leżaku, posłuchać bajki czy muzyki relaksacyjnej.
Czy dzieci, które nie chcą leżakować, powinny móc wybrać sobie inne zajęcie?
Z punktu widzenia bezpieczeństwa i funkcjonowania w grupie społecznej, jaką bez wątpienia jest grupa przedszkolna – nie. Dziecko może w ramach przebywania na leżaku (siedząc lub leżąc) przytulać maskotkę lub jeśli nauczyciel się zgodzi, oglądać książeczkę… Jednak zapisując dziecko do przedszkola, rodzice wchodzą w pewien układ. Warto zaufać, że wypracowane przez lata zasady funkcjonowania dzieci w przedszkolu są dla nich dobre, nawet jeśli takie się nie wydają. Warto zapytać nauczyciela, po co, w jakim celu coś się dzieje. Nie warto natomiast negować leżakowania dla zasady albo z powodu własnych doświadczeń i wspomnień. Relaks w ciągu dnia jest młodszym przedszkolakom potrzebny. Może je uchronić przed nadmiernym przestymulowaniem i wyczerpaniem organizmu.
Źródło: blizejprzedszkola